Urodziłęm się... nuuuda.
... później była podstawówka i liceum, gdzie oprócz poznawania dobrej muzyki, wspaniałch znajomych i pięknych dziewcząt, zacząłem wciągać się w ezoteryczny świat gier video. Wtedy jeszcze była to w dużej mierze zasługa wybujałej wyobraźni, a nie jak dziś, pięknej oprawy graficznej. Wiele trzeba było sobie dopowiedzieć samemu,
ale takie uroki młodości.
Następnie dostałem się na wymierzone studia. A że był to specyficzny rodzaj studiów, na których profesorowie wymagali i trzeba było sie uczyć, mój czas na rozrywkę został drastycznie ograniczony. Z czasem jednak "wyluzowałem" i zacząłem nadrabiać zaległości. Nie myślcie sobie, że narzekam, studia dały mi wiele dobrego.
Muszę też wspomieć, że dużą część życia przemieszczałęm się, podróżowałem i ogólnie na pupie nie mogłem usiedzieć, a we wszystkich tych podróżach towarzyszyło mi radio.
Rzekłbym, że od kiedy opuściłęm rodzinny
dom, radio i muzyka dawały mi taki pierwiastek wychowawczy. Do dziś nie ruszam się bez niego z domu.
Obecnie oprócz codziennych obowiązków i pracy w zawodzie, staram się budować i integrować z tą hermetyczną społęcznością, jaką są gracze. Z każdym miesiącem pracy w radiu przekonuję się, że jest w tym coś bardzo przyjemnego.
Sport: soccer. Film: ostatnio same rozczarowania, kiedyś kino było ciekawsze. Książki: jak najbardziej i coraz częściej. Serial: nie. Muzyka: wszystko, co dobre. Podróże: Europa, Maroko, coraz bardziej wschód, mam spory apetyt na Japonię. Inne: medycyna, internet, czasopisma, zarywanie nocy, przyjemność obcowania z ciekawymi ludźmi...